Wychować dziecko z aniołami

Ewa Fus-Kubacka – nauczycielka, socjoterapeutka, członkini Bractwa Świętych Aniołów Stróżów w Krakowie na Skałce, opowiada o wychowaniu młodzieży we współpracy z Aniołami.

 

– Czy Anioł może być wychowawcą?

– Jestem przekonana, że tak! Ja sama doświadczam wielokrotnie anielskich wychowawczych podpowiedzi i napomnień. Dla każdego z nas Święty Anioł, zwłaszcza Anioł Stróż, jest źródłem natchnień i oświeceń, które prowadzą ku dobru i pouczają, a więc wychowują.

 

– Na czym ta rola polega?

– Kiedy przyjrzymy się Aniołom w opisach biblijnych możemy zobaczyć w jaki sposób towarzyszą ludziom – są posłańcami, wskazują drogę, zapewniają bezpieczeństwo, ochraniają, przynoszą pocieszenie. Wszystko czynią z miłości do Boga i człowieka. A przecież historia życia narodu wybranego niczym nie różni się od naszej. Słowo Boże będzie zawsze aktualne, Aniołowie nie zaprzestaną swojego działania.

 

– Czym jest taka anielska podpowiedź – przeczuciem, głosem, znakiem?

– Zawsze czymś, co przychodzi od wewnątrz. Jest to wewnętrzne natchnienie, podobne do tego jakie porusza nasze sumienie. Wydaje mi się, że tego nie da się opisać, że pełen obraz nasze relacji z Aniołem Stróżem zobaczymy dopiero w Niebie. Teraz jest to dla nas tajemnicą.

 

– Jak rozróżnić, czy podpowiedź pochodzi od Anioła czy od złego ducha?

– Gwarancją rozróżnienia jest życie wewnętrzne z Bogiem. Przychodzi ono najmocniej wtedy, gdy wychowując dziecko zaspokajamy mu potrzeby w stopniu umiarkowanym. W takim wychowaniu jest miejsce na to, by być altruistą, odczuwać wdzięczność, rozwijać się. Jeżeli dziecko ma niezaspokojone potrzeby podstawowe, np. nie odczuwa miłości rodziców, wówczas te braki skupiają całą jego uwagę, myśli i emocje na tym, by potrzeba została zaspokojona. Jeśli natomiast dziecko ma nadmiar, chce jeszcze więcej. Często w takich sytuacjach dochodzi do uzależnień, np. wśród dzieci, których nie da się odciągnąć od komputera.

Jeśli zachowamy umiar, dziecko uczy się godzić z brakami, niedoskonałościami, ma realne poczucie wartości i chce szukać sensu z Bogiem. Wydaje mi się, że Aniołowie bardzo pomagają w takim szukaniu sensu życia i zdobywaniu cnót, pomagają na przykład rozwijać wzbudzane przez Boga pragnienia. Istotne jest również przyglądanie się własnym reakcjom, temu co dzieje się w naszym sercu. Bardzo ważne są owoce naszego postępowania i zatrzymywanie się nad nimi. Również analizowanie z dzieckiem tego, co się stało i czy było to dobre czy złe. Ważne jest też byśmy czuli respekt przed tajemnicą Boga i Aniołów i nie chcieli przekraczać granicy poznania.

 

– Trzeba być otwartym na otaczający świat – zewnętrzny i wewnętrzny?

– Musi temu towarzyszyć modlitwa. Jeżeli podejmuję jakiś problem wychowawczy w rozmowie z młodym człowiekiem, modlę się do swojego Anioła Stróża, żeby mnie napominał, bym nie przekroczyła pewnych granic i kogoś nie zraniła.

 

– Skąd czerpać wiedzę na temat Aniołów?

– Myślę, że podstawowym źródłem tej wiedzy jest Katechizm Kościoła Katolickiego i Biblia, która zawiera wiele metafor i rycerskich opowieści o Aniołach, przez co okazuje się być doskonała dla dzieci i młodzieży. Można sięgać do Ojców Kościoła, wypowiedzi Papieży i gazet takich jak „Któż jak Bóg!”. Żeby dobrze wybrać, trzeba mieć pojęcie o zagrażającej nam „wiedzy” na temat Aniołów, sprawdzać wydawnictwa, autorów książek, pytać o właściwe strony internetowe, rozmawiać z osobami, które znają temat – najlepiej z kręgów Kościoła.

 

– I wedle tej wiedzy prowadzi Pani warsztaty dla młodzieży.

– Tak, i mam radość z tego, że podczas warsztatów młodzież sama dochodzi do pewnych prawd, a ja tylko proponuję im twórczą pracę. Sama też uczę się od nich, przede wszystkim tego, co dla nich jest ważne.

 

– Udziela Pani również rad i prowadzi zajęcia dla rodziców.

– Jest taki etap w życiu, kiedy mamy problemy z dziećmi, a zwłaszcza z nastolatkami. Rodzice wspierają się wówczas warsztatami psychoedukacyjnymi. Jeżeli podczas rozmów pojawi się kontekst zagrożeń, wiary i powierzenia dzieci Aniołom, staram się wtedy przekazać im swoje doświadczenie i wiedzę.

 

– A w jaki sposób zainteresować tym tematem dorastającą młodzież?

– Na temat Aniołów zaczynam rozmawiać z młodzieżą, gdy przychodzi z problemem. Nie mogę moralizować, staram się raczej wytłumaczyć i pokazać, gdzie jest miejsce na miłość i działanie Anioła. Najlepiej odnieść się do konkretnych spraw i okoliczności. Młody człowiek wraca pijany do domu, nic nie pamięta, nikogo z nim nie było. Wówczas poza kontekstem wychowawczym naprowadzam go na temat anielskiej pomocy, tłumaczę mu, że jest ktoś kto znał drogę, kto opiekował się nim. Tłumaczę, że Bogu zależy na człowieku bez względu na to jak postępuje i posyła Anioła Stróża, by był przy nim. Staram się więcej słuchać niż mówić i wówczas znajduję przestrzeń, w której im przekazuję, że jest siła, która od nas nie zależy, a do której mogą się zbliżyć, poznać, zaprzyjaźnić.

 

– Często wydaje się, że nasze słowa rozbijają się o mur obojętności młodzieży. Czy warto mówić mimo to?

– Może się wydawać, że nastolatków coś nie obchodzi, ale w ich sercach wiele się dzieje. Ważne, że słyszą i z czasem to procentuje, nawet jeśli dziś trzasną drzwiami. Pracowałam z grupami młodzieży uczestniczącej w warsztatach na temat Aniołów. Rozmawiałam z młodymi ludźmi, którzy sięgają po narkotyki, z kibicami, którzy na meczach mają za pazuchą noże. Znałam chłopaka, który przyjechał na obóz razem z wolontariuszami. Był oblepiony znakami satanistycznymi, słuchał death metalu, ubierał się na czarno, miał niebezpieczne inicjacje, ale nie widział w tym problemu. Przychodził na spotkania, żeby się trochę „powygłupiać” w dramach, a trochę z ciekawości. Czasami po zajęciach rozmawiał ze mną na temat dobrych i złych duchów. Dwa lata później spotkałam go przed Bazyliką w Łagiewnikach w koszulce wolontariusza na służbie. Jestem przekonana, że jego obecność w tym miejscu była wynikiem tego dobrych pragnień, jakie wzbudził w nim Bóg, a Anioł Stróż je podtrzymał i pomógł mu je zrealizować

 

– Kiedy rozpoczęła Pani współpracę z Aniołami?

– To one weszły w relację ze mną już od mojego poczęcia i to jest cudowne! Poznałam mojego Anioła Stróża i jego działanie w historii mojego życia równocześnie z pierwszymi głębokimi doświadczeniami Boga. Kiedyś byłam matką wciąż niepokojącą się o swoje dzieci. Często bałam się, że coś się im stanie. Wydawało mi się, że mam ufność, ale zaprzeczałam temu całym swym systemem kontroli i nadopiekuńczości. Długo uczyłam się zdobywać ufność i nadal czasami zawodzę, kiedy rodzą się we mnie nowe obawy związane z dorosłością moich dzieci. Potrzebowałam też umocnienia wiary, by zrozumieć, że oddanie dzieci Bogu musi zakładać, że ich Aniołowie Stróżowie zawsze będą pełnili wobec nich wolę Boga, po to, by prowadzić je do zbawienia.

 

– Jakie wskazówki może Pani przekazać rodzicom i wychowawcom?

– Chciałabym prosić rodziców by uznali, że dzieci nie są ich własnością, że są im podarowane przez Stwórcę. Niech bez lęku powierzają swoje dzieci Bogu i Świętym Aniołom! Jestem przekonana, że warto przekazywać dzieciom wiedzę o Aniołach, rozmawiać o nich, zachęcać do wspólnej modlitwy i przyznawać się do tego, że wszystkiego nie wiemy, ucząc w ten sposób akceptacji tajemnicy Boga. Ważne jest patrzenie na dzieci jako istoty duchowe i uczenie ich takiego postrzegania siebie. Z doświadczenia wiem jak ważne jest błogosławienie dziecka przez ojca i matkę, np. przed wyjściem z domu i pójściem spać. Nieoceniona jest modlitwa i proste egzorcyzmy, jak modlitwa Leona XIII do Michała Archanioła. Należy zawsze pamiętać, że Anioł nigdy nie zastąpi rodziców i że rodzice – na szczęście! – nie mają takiej mocy jak Anioł.

 

– Kiedy zdradzić dziecku, że „spiskowało się” z jego Aniołem Stróżem?

– Kiedy chcemy przyznać się do naszych trudów, obaw czy bezsilności, kiedy nie boimy się wyrażać przed dziećmi prawdy o nas samych, ale przede wszystkim wtedy, kiedy chcemy dać dzieciom świadectwo wiary w moc większą niż nasza.

 

rozmawiała Sylwia Bukowska

 

 

Artykuł ukazał się we wrześniowo-październikowym numerze „Któż jak Bóg” 5-2012. Zapraszamy do lektury!