Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych (…), którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. (…) biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie (Mt 18, 6-7).

 

Zezwalać na grzech to pozwalać komuś zgrzeszyć. W pierwszej chwili wydaje się to niemożliwe, są jednakże sytuacje, kiedy można zapobiec popełnieniu przez kogoś grzechu, kiedy można kogoś powstrzymać. Gdy wie się, że drugi zamierza zgrzeszyć, i jest się świadomym, że można (słowem lub czynem) zapobiec popełnieniu tego grzechu, a nie robi się nic, wtedy zezwala się na grzech. W zezwalaniu chodzi o to, że człowiek może powiedzieć „nie rób tego” lub „przestań”, ma jakąkolwiek władzę ku temu, wpływ, a przynajmniej szansę, by zapobiec grzechowi drugiego, ale tego nie czyni lub mówi: „jeśli chcesz, możesz tak zrobić”.

 

Wykorzystanie zawahania

Szimei rzucał kamieniami w Dawida i jego orszak, i Abiszaj chciał go powstrzymać, jednakże Dawid nie zważając, że Szimei może uderzyć kogoś niewinnego, powiedział, by mu nie zabraniać (2 Sm 16, 5-14). Najprostszym przykładem zezwalania na grzech jest sytuacja, gdy ktoś widzi napaść i nie interweniuje, choć może pomóc. Innym przykładem (tu połączonym ze współudziałem) jest nawiązywanie romansu. Gdy jednemu człowiekowi podoba się druga osoba i zaczyna ją aluzyjnie podrywać, gdyż może ma jakieś granice moralne, czy może nie ma na tyle grzesznej odwagi, by wprost zaproponować seks; wtedy, gdy ta druga osoba w pewnym momencie powie: „jeśli chcesz, możemy się zabawić”, to w ten sposób te dwie osoby nawiązują romans. Druga osoba odgrywa tu kluczową rolę, gdyż ewidentnie zezwala „jeśli chcesz, możesz”.

W ten sposób zezwala się na grzech drugiej osoby: kiedy można dostrzec jakieś znaki, pokusy targające drugim, domyślić się czyichś pragnień, i w momencie kiedy ta osoba się waha, kiedy zatrzymuje się na jakieś granicy, mówi się jej: „jeśli chcesz, możesz to zrobić”. I choć nie ma się nad tą osobą władzy (nie zmusza się jej), to przyzwolenie działa, i człowiek popełnia grzech, którego bez owego „możesz” najprawdopodobniej by nie popełnił.

 

Zapisane w prawie i w obyczaju

Izraelici, nie mogąc doczekać się powrotu Mojżesza, poprosili Aarona o figurę kultyczną; Aaron zaś zamiast zabronić im bałwochwalstwa, wykonał im posąg złotego cielca, którego czcili (Wj 32). Zezwalać na grzech to legalizować antykościelne „prawa” jak eutanazja, aborcja we wszystkich okolicznościach, narkotyki, prostytucja, i inne prawa, które zezwalają na grzech. Taka legalność ułatwia grzech, gdyż znosi jego zakaz i sprawia, że coś przestaje być widziane jako złe. Braki lub znoszenie zakazów, choć argumentowane prawem wyboru, prowadzą do destrukcji (np. śmierci z przedawkowania narkotyków, których legalizacja zwiększa te statystyki). Zezwalać na grzech to również wprowadzać przepisy antyklerykalne, podpisywać antyklerykalne ustawy.

Istnieją też pewne kultury i subkultury, które zezwalają na zło, na grzeszne zachowania; np. kultury, w których dokonuje się samosądów wg zasady „oko za oko” (istnieje np. kultura, która zawsze po czyjejś naturalnej śmierci szuka winnego jej na zasadzie magicznej, twierdząc, że ktoś rzucił czary, i potem oskarżona o czary osoba bywa karana nawet śmiercią), zezwalające na grzech zbiorowy samosądu, niesprawiedliwego sądu, czy np. voodoo przyjęte jako jedna z religii m.in. na Haiti (voodoo samo w sobie stanowi zagrożenie duchowe, m.in. przez tzw. rytuały opętania, czy znane nam z kultury popularnej laleczki).

Podobnie, zezwalać na grzech to również pracować przy produkcji medalionów satanistycznych, preparatów homeopatycznych, pism pornograficznych i innych przedmiotów i środków, które będą wykorzystywane do grzechu, praktyk okultystycznych, bałwochwalczych, itp. zagrażających duszy. Zezwalać na grzech to dawać ludziom to, co posłuży im do grzechu.

 

Wyręczając złego ducha

„Możesz zjeść jabłko, nie umrzesz, poznasz tylko wiedzę odróżniania dobra od zła” (Rdz 3). Zezwalać na grzech to pozwalać czynić zło, także usprawiedliwiając je lub nazywając je dobrem. Człowiek ma wolną wolę, a jednak nie tylko sam zły duch może pozwolić mu na grzech. Zezwalanie na grzech następuje również, gdy ktoś mówi „to nie jest złe” i wprowadza tym drugiego w błąd; zarówno jeśli mówi to odgórnie jako współustanawiający prawo w danym kraju, jak i jako zwykły obywatel, kolega czy koleżanka, której opinia ma dla drugiej osoby jakieś znaczenie. Zezwalać na grzech to mówić drugiemu: „możesz, bo to nie jest złe” (np. gdy ktoś rozważa czy iść do wróżki), „możesz, bo cel uświęca środki”, „możesz iść, trzeba próbować wszystkiego, zdrowie jest najważniejsze” (np. gdy chory rozważa wizytę u bioenergoterapeuty:), „możesz, bo mi zależy” (np. jeśli się kogoś rozważającego rozwód namawia: „chcę się z tobą ożenić, przecież możesz się z nim rozwieść i wyjść za mnie”). Zezwalanie na grzech, to np. pozwolenie córce na seks („możesz zostać na noc u chłopaka, takie mamy czasy, tylko się zabezpiecz”) lub, gdy rodzice pozwalają dziecku nie iść na niedzielną mszę świętą (np. „nie musisz, jest zimno”).

Czasem sumienie kogoś wręcz krzyczy „nie możesz, to jest złe”, ale zły duch podsuwa wtedy (przez drugiego człowieka) usprawiedliwienie, którym jest czyjeś „pewnie, że możesz”, nawet powiedziane bez głębszego zastanowienia. Również jeśli ktoś upiera się, żeby nie iść głosować, a ludzie wybiorą źle, jest współwinny (jak wtedy, gdy ludzie wybrali Hitlera, bo choć najwięcej zawinili ci, którzy wybrali go bezpośrednio, zezwolili na to milczący, którzy mogli byli się sprzeciwić, ale nic nie zrobili; w wypadku polityki, brak głosu też jest głosem). Zezwalanie na grzech to mówienie ludziom, że coś co jest grzechem, nim nie jest.

 

Nazywajmy grzech po imieniu

Lekarstwem, aby nie zezwalać na grzech drugiej osoby, kiedy dostrzega się jakieś znaki, pokusy targające drugim człowiekiem, domyśla się czyichś grzesznych pragnień, widzi się moment, kiedy osoba waha się nad jakimś złem lub ktoś mówi, że zamierza zło, jest jasne powiedzenie: „nie rób tego”. W przypadku, gdy nie jest się pewnym pragnienia zła drugiej osoby (intencje ludzkie można błędnie odczytać) najlepiej poradzić jej coś innego i dobrego, bez nawiązywania do spostrzeganej chęci uczynienia zła. Zawsze można też cicho pomodlić się, aby ktoś zaniechał popełnienia grzechu. Wielka jest tu także rola spowiedników, kierowników duchowych, i kaznodziei, żeby uświadamiać, nazywać po imieniu, że grzech jest grzechem. Natomiast samemu będąc targanym przez pokusy nie można traktować czyichś słów „jeśli chcesz, to możesz” jako wyroczni, że coś wolno, gdyż jeśli zatrzymują nas granice moralne, to powinniśmy się ich trzymać, i czyjeś słowo nie zwalnia nas z odpowiedzialności za własne wybory. Tylko Bóg Trójjedyny ustala co jest dobre, a co złe; my możemy jedynie starać się to rozpoznawać.

 

Anna M. Noworol OV

 

Artykuł ukazał się w marcowo-kwietniowym numerze „Któż jak Bóg” 2-2019. Zapraszamy do lektury!