Pewnego dnia usłyszałam we śnie głos: „Chcę, abyś pomogła mi ratować dusze”. Czy mam traktować to wydarzenie jako doświadczenie mistyczne? Jeśli tak – jak wypełnić tak sformułowaną wolę Bożą?

Czytelniczka

Mózg człowieka nie zatrzymuje się, pracuje także w czasie snu, choć na zupełnie innych falach niż w ciągu dnia. Wobec snów powinniśmy być więc bardzo ostrożni i nie przywiązywać do nich większej wagi. Mózg ludzki potrafi w ich trakcie generować najpotworniejsze bzdury.

Co do zaś samego sennego apelu, który Pani przytoczyła: Bóg pragnie, aby każdy z nas współpracował w dziele ratowania dusz. Jeżeli jednak mamy poczucie, że skierował On do nas bezpośrednie, osobiste wezwanie, odpowiedzieć należy: „Boże, jeśli to rzeczywiście Ty skierowałeś do mnie we śnie wezwanie, możesz zawołać mnie również inaczej. Tak, abym zrozumiał”.

Ludzie mają generalną tendencję do uszczęśliwiania innych na siłę. Pełnią swoją wolę wobec drugiego człowieka w przekonaniu, że robią coś dla jego dobra. Tyle, że nie pytają go nawet o zdanie i przez to de facto mu szkodzą. Podobnie bywa i w naszych relacjach z Bogiem.

Jak więc rozeznać to, czego Bóg naprawdę od nas pragnie? Żyjąc w uwielbieniu wobec Niego, stajemy się Mu tak bliscy, że możemy zapytać wprost: „Panie, czy Ty chcesz, abym pomagała Ci ratować dusze przed zagładą?”. Musimy zadać to pytanie z głęboką wiarą w to, że Bóg nam odpowie, że zrodzi w naszym umyśle natchnienie, które będzie Jego odpowiedzią. Możemy później otworzyć również Pismo Święte z prośbą, by Pan pokierował naszymi palcami, tak, aby odkryte Słowo było potwierdzeniem tego natchnienia. Jeśli otrzymamy takie potwierdzenie, wtedy możemy iść za otrzymanym natchnieniem.